kolarstwo Motosport Piłka nożna Skoki narciarskie Uncategorized

Koronawirus torpeduje światowy sport. Wielkie imprezy zagrożone

Od około dwóch miesięcy cały świat żyje tematem koronawirusa. Dla jednych to zwykła choroba nie różniąca się zbytnio od zwykłej grypy, dla innych zaś – śmiertelna pandemia, która w perspektywie czasu zagraża milionom ludzkich istnień. Czy tegoroczne Igrzyska Olimpijskie w Tokio są zagrożone? Kiedy odbędzie się przełożone GP Chin Formuły 1? Czy piłkarskie mecze we Włoszech rozegrane zostaną tylko za zamkniętymi drzwiami? Co z piłkarskim Euro 2020? I czy Jastrzębski Węgiel przegra walkowerem z włoskim Trentino?

„Gdyby igrzyska w Tokio miały zacząć się jutro, to w ogóle by się nie odbyły”

Jeśli pandemia koronawirusa będzie się nadal rozwijała w szybkim tempie, pod uwagę może być brane rozwiązanie alternatywne

– powiedział w kontekście rozpoczynających się we wrześniu Igrzysk Olimpijskich wiceprzewodniczący MKOl Kanadyjczyka Dick Pound.

Z kolei przewodniczący Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego Thomas Bach podkreślił, że zamiast spekulacji dotyczących zagrożenia olimpiady w Tokio, lepiej jest zająć się samymi przygotowaniami do zbliżającej się imprezy. Tyle z oficjałek.

Japoński wirusolog Hitoshi Oshitani przekonuje w „Japan Today”, że „gdyby igrzyska w Tokio miały zacząć się jutro, to w ogóle by się nie odbyły”. Podkreślał, że Japonia to drugi największy na świecie ośrodek epidemii po Chinach. Japończyk dodał, że na razie nie ma żadnej efektywnej strategii powstrzymania wirusa. Pokonanie poprzedniej ogólnoświatowej epidemii – SARS – zajęło naukowcom około 10 miesięcy. Teraz mówi się, że przygotowanie skutecznej szczepionki może potrwać 1,5 roku. Przypomnijmy, Igrzyska Olimpijskie zaczynają się 24 lipca. Oczywiście, w związku z tym interes zwietrzyły inne miasta, które miałyby chrapkę na organizację największych zawodów sportowych na świecie, np. Londyn. Oficjalnego stanowiska na razie brak.

Stadion olimpijski w Londynie

Zamieszanie z GP Chin, czyli wielki koszmar władz F1

Epidemia dotknęła również świat motosportu. Władze Formuły 1 przełożyły wyścig o Grand Prix Chin, który pierwotnie miał odbyć się 19 kwietnia. Kiedy więc najszybsi kierowcy świata wyjadą na tor w Szanghaju? Odwołanie tej rundy Mistrzostw Świata to jedna z ostatnich rzeczy, o jakich myślą włodarze F1, Chiny bowiem są gigantycznym graczem na rynku sponsorskim, marketingowym, a samo GP Szanghaju generuje gigantyczne zyski królowej motosportu. Mówi się więc o końcówce listopada, oczywiście pod warunkiem opanowania koronawirusa.

Z kolei w kontekście inauguracyjnego wyścigu o GP Australii warto dodać, że rozwój epidemii koronawirusa we Włoszech, grozi brakiem na polach startowych aż czterech zespołów – Ferrari, Alpha Tauri, Alfy Romeo oraz Haasa. Dwa pierwsze zespoły mają swoje fabryki we Włoszech, a Alfa Romeo i Haas ściśle współpracują z Ferrari w zakresie silników. Wielce prawdopodobne jest, że Australia z powodu zagrożenia koronawirusem nie wpuści na swoje terytorium osób, które ostatnio znajdowały się na półwyspie Apenińskim.

Przeniesione zostały ponadto testy serii DTM, w której od tego sezonu rywalizować będzie nasz Robert Kubica (więcej tutaj). Pierwotnie organizatorzy zaplanowali je na 16-19 marca na legendarnym włoskim torze Monza.

Jesteśmy świadomi wybuchu koronawirusa w północnych Włoszech. Zwracamy szczególną uwagę na jego potencjalny wpływ na proponowany termin testów przedsezonowych na torze Monza w dniach 16-18 marca. Dobre samopoczucie całego personelu DTM i wszystkich partnerów ITR jest oczywiście naszym najwyższym priorytetem

– napisała firma ITR, która jest promotorem serii.

Tor Monza

Ostatecznie kierowcy przetestują auta na torze Hockenheim.

Co z Euro 2020?

Pod znakiem zapytania jest także tegoroczny turniej Mistrzostw Europy w piłce nożnej. Ze względu na rozprzestrzeniający się wirus, odwołano część spotkań ligowych w Europie, a drastyczne wręcz środki podjęły władze Serie A, które odwołały aż pięć meczów w jeden weekend. A to właśnie we Włoszech, a konkretnie w Rzymie, które jest głównym europejskim ogniskiem wirusa, ma odbyć się mecz otwarcia Euro 2020, a łącznie zaplanowano rozegranie tam czterech spotkań. Biorąc pod uwagę kontrowersyjną formułę turnieju (który ma odbyć się w… 12 państwach – od Bilbao aż po Baku i Sankt Petersburg) sprawne przeprowadzenie turnieju i bez pandemii byłoby problematyczne, a co dopiero mówić teraz. UEFA jednak twardo zapewnia, że EURO 2020 rozpocznie się w Rzymie.

Z kolei pięć meczów 26. kolejki włoskiej ekstraklasy piłkarskiej, które z powodu epidemii koronawirusa nie zostały rozegrane w planowanym terminie od 29 lutego do 2 marca, odbędzie się w niedzielę, 8 marca. Wśród nich szlagier Juventus Turyn – Inter Mediolan.

Stadion Juventusu Turyn

Siatkarskie kontrowersje z Jastrzębskim Węglem w tle

Koronawirus nie ominął także siatkówki. Epidemia spowodowała, że wszystkie siatkarskie rozgrywki we Włoszech zostały zawieszone od 24 lutego do 1 marca.

Wszyscy zamierzają zwrócić uwagę na jak największą ochronę wspólnego zdrowia i zobowiązują się do ciągłego monitorowania sytuacji, zastrzegając sobie prawo do podejmowania dalszych decyzji

– czytamy na stronie internetowej włoskiej federacji siatkarskiej.

Jastrzębski Węgiel ma rozegrać 5 marca wyjazdowy mecz ćwierćfinału siatkarskiej Ligi Mistrzów z Trentino Volley (czyli epicentrum koronawirusa w Europie). Klub opublikował oficjalny komunikat, w którym potwierdza, że nie pojedzie do Włoch. W tej sytuacji grozi mu walkower.

Nie będziemy nikogo zmuszać do gry i w przypadku, jeśli drużyna nie chce bądź nie jest w stanie gościć lub też wyjechać za granicę na mecze w ramach europejskich pucharów w okresie 3-5.03, prosimy o przesłanie oficjalnej prośby o przełożenie terminu meczu do CEV

– czytamy w komunikacie europejskiej federacji CEV.

Mimo tego Jastrzębski nie otrzymał zgody na przeniesienie spotkania.

Mając w szczególności na uwadze obawy i dyskomfort naszego zespołu, nie wykluczając możliwości ewentualnej kwarantanny naszych zawodników i sztabu szkoleniowego, co skutkowałoby brakiem możliwości dalszego uczestnictwa naszego zespołu w rozgrywkach krajowych, jako prezes zarządu Klubu, uwzględniając czysto ludzkie argumenty zawodników, podjąłem decyzję o odwołaniu wyjazdu naszej drużyny na mecz ćwierćfinału Ligi Mistrzów nr 5-003 z Trentino Itas w Trento

– czytamy w oświadczeniu śląskiego klubu. W tej sytuacji klubowi grozi walkower.

Władze klubu są mimo wszystko gotowe to zaakceptować. Przy zwycięstwie w maksymalnie czterech setach u siebie, Jastrzębski ma szansę awansu w złotym secie. Rewanż, zaplanowano na 12 marca o 18.

Paraliż w kolarskim peletonie i zamieszanie wokół Rafała Majki

Chwile grozy przeżył również kolarski peleton startujący w wyścigu dookoła Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Wyścig zaliczany do cyklu World Tour został wstrzymany, kiedy u dwóch kolarzy stwierdzono zakażenie koronawirusem. W związku z tym nie odbyły się dwa ostatnie etapy, a wszyscy kolarze pozostawali w zamknięciu w Abu Zabi, jednym z hoteli w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. W wyścigu uczestniczył jeden z najlepszych polskich kolarzy, Rafał Majka, który relacjonuje:

Ostatnie 48 godzin były dla wszystkich kolarzy i członków ekip niełatwym doświadczeniem. Organizatorzy i władze ZEA musiały podjąć trudne decyzje, które wpłynęły na odwołanie wyścigu i rozpoczęcie badań na obecność wirusa. Poddano nas badaniu w środku nocy i uwierzcie, że to nic miłego, a każdy z nas przeżywał tą całą sytuację na swój sposób. Jako kolarze rywalizujemy ze sobą na trasach różnych wyścigów. Przykro mi, że moja rodzina czytając pierwsze nagłówki w polskich mediach nie mogła spokojnie zasnąć, bo po prostu się martwiła. Chciałbym oświadczyć, że nie jestem zakażony koronawirusem.

Ponadto odwołano bardzo popularny wyścig kolarski, Strade Bianche, a zagrożone są Mediolan-Sanremo i Paryż-Nicea. Właśnie z tego ostatniego wycofała się polska grupa kolarska CCC Team, która dodatkowo nie będzie uczestniczyć w wyścigu Tirreno-Adriatico (11-17 marca).

Skoki bez kibiców

Fatalnie wygląda również sytuacja z perspektywy fana skoków narciarskich. Zaplanowane na najbliższy weekend zawody Pucharu Świata w Oslo-Holmenkollen odbędą się bez udziału kibiców. Powodem jest, a jakże, epidemia koronawirusa. Widzów nie będzie także podczas rywalizacji w biegach narciarskich i kombinacji norweskiej.

Skocznia Oslo Holmenkollen

Napięta sytuacja jest też w graniczącej z Włochami Słowenii. To właśnie na legendarnej skoczni mamuciej w Planicy mają odbyć się Mistrzostwa Świata w lotach narciarskich (19-22 marca). Jak zapewniają organizatorzy, przygotowania do światowego czempionatu przebiegają zgodnie z harmonogramem.

Sytuacja zmienia się z każdym dniem, a my cały czas nie wiemy, na jaką skalę rozwinie się koronawirus. Eksperci twierdzą, że ma ledwo ok. 2-3 % wyższy odsetek umieralności od zwykłej grypy. Patrząc jednak po skali światowej paniki oraz nadzwyczajnych środkach ostrożności podjętych przez służby, każdy musi zachować ostrożność, co w dużej mierze dotyczy również kibiców sportowych oraz samych sportowców. Czy/kiedy świat wygra z koronawirusem? Czy największe imprezy sportowe zostaną przełożone/odwołane? Na te pytania jeszcze przez jakiś czas pewnie nie otrzymamy odpowiedzi.

Źródło: Opracowanie własne/sport.pl/TVP Sport/Sportowe Fakty WP/Yahoo Sport/BBC Sport
Fot. pixabay.com

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: